Odchudzanie zaczyna się w głowie

6 październik 2007

Najpierw zastanów się, czy powinnaś się odchudzać, a potem określ racjonalną strategię!

Krok pierwszy
Zastanów się, czy naprawdę powinnaś się odchudzać?
Jeśli twoja waga przekracza 25 albo nawet 30 BMI, a ty się z tym dobrze czujesz, nie masz powodu do odchudzania. Twoje koleżanki się odchudzają? To ich sprawa. Oczekują tego rodzice, mąż, narzeczony? Powiedz im, żeby dali ci spokój. Ktokolwiek by to był, jeśli nie przeszkadza ci twoja puszystość, nie musisz niczego robić.
A może chcesz wyglądać jak przecudna dziewczyna z billboarda? To jest możliwe. Znajdź tylko odpowiedniego fachowca od… obróbki komputerowej zdjęć. Jeśli tylko zechcesz, tobie też wydłuży nogi o 40 centymetrów, zwęzi talię i powiększy biust. W inny sposób tego nie osiągniesz.
Żeby schudnąć, musisz tego naprawdę chcieć i musi być to twoja własna decyzja. To wcale niełatwe, wymaga bowiem zmiany utrwalonych od lat nawyków. Może już teraz powinnaś odłożyć ten felieton i zająć się czymś znacznie bardziej pożytecznym?
Naprawdę postanowiłaś schudnąć? Wobec tego czytaj dalej.

Krok drugi
Wyznacz sobie cel.
Określenie celu zmobilizuje cię do działania i pomoże w ocenie efektów, ale pod warunkiem, że będzie on jasno sformułowany, konkretny i realny. Żadne więc ogólnikowe: „chciałabym być szczuplejsza” albo nawet: „chciałabym schudnąć 10 kilogramów”! Określ konkretnie, ile kilogramów lub centymetrów zamierzasz zgubić i w jakim czasie. Im więcej chcesz stracić, tym ważniejsze jest rozbicie działań na kolejne etapy. Najpierw określ czas, w którym chcesz uzyskać ostateczny efekt, a następnie ile zamierzasz zgubić w ciągu kolejnych tygodni.
Bądź realistką. Nie wierz w to, że można schudnąć w ciągu miesiąca 20 kilogramów. Nie ufaj żadnym cudownym dietom, dającym błyskawiczny ubytek wagi. Bardzo źle wpływają na ogólne samopoczucie, pogarszają pamięć i koncentrację uwagi, mają katastrofalny wpływ na wygląd. Ucierpi twoja cera, włosy i paznokcie. Poza tym, im szybciej schudniesz, tym szybciej wrócisz do wagi wyjściowej lub nawet ją przekroczysz. Najkorzystniej jest tracić pół kilograma do kilograma na tydzień. Konieczny jest więc:

Krok trzeci
Określ racjonalną strategię.
Potrzebna ci odpowiednia dieta i dobry plan treningowy. Zasada niby prosta: wystarczy więcej spalać, niż jeść. Problem jednak polega na tym, że nie ma metody dobrej dla wszystkich.
Najlepiej byłoby, gdybyś skorzystała z pomocy fachowej dietetyczki, która uwzględni nie tylko twoje specyficzne potrzeby, ale i stan zdrowia.
Jeśli zaś cierpisz na jakieś przewlekłe schorzenia, koniecznie skonsultuj się ze swoim lekarzem. Samej najbezpieczniej zdecydować się na dietę zrównoważoną, opartą na piramidzie pokarmowej.
Opracuj sposoby na siebie. Jeśli miałaś zwyczaj podjadania między posiłkami, zawczasu przygotuj niskokaloryczną przegryzkę, a na drzwiach lodówki przyklej zdjęcie z czasów, gdy byłaś szczuplejsza. Jeśli w południe zwykłaś pić kawę z drożdżówką, zastąp ją kawałkiem gorzkiej czekolady.
Zastanów się, jakie uczucia zagryzałaś. Samotność? Nie siedź wieczorem w domu. Zadzwoń do przyjaciółki. Umów się do kina lub po zakupy. Jesz więcej, gdy jesteś podenerwowana? Naucz się relaksować. Słuchaj dobrej muzyki, zrób sobie kąpiel w pachnącej piance, pójdź na spacer.
Następny niezbędny element to ruch. Nie tylko wspomaga odchudzanie, ale i poprawia samopoczucie. Rodzaj aktywności, jaki powinnaś wybrać, zależy nie tylko od twojego wieku, kondycji, temperamentu, ale i upodobań. Jeden wybierze dynamiczny aerobik lub taniec, a inny- codzienne, długie spacery z psem. I tak powinno być. Nikt nie zasługuje na to, by katować się ćwiczeniami, które są wbrew jego naturze. Niehumanitarne to i nieskuteczne.
To, co zamierzasz robić, rób dla siebie - nie przeciw sobie. Jeśli jesteś typem sowy, a nie skowronka i lubisz urzędować do późna w nocy, nie zmuszaj się do gimnastyki od bladego świtu. Z równym powodzeniem możesz wybrać zajęcia popołudniowe. Połącz potrzebę ruchu ze spotkaniem z przyjaciółką. Jakieś wspólne wycieczki, wypady na basen lub salę gimnastyczną? A może popatrzysz na to jak na okazję nawiązania nowej znajomości?

Krok czwarty
Wsparcie.
Powiedz najbliższym o swoich planach i poproś o pomoc. Nie pozwól jednak na przejęcie kontroli nad tym, co i ile jesz i nie namawiaj ich samych do odchudzania, jeśli nie mają na to ochoty. Wiedz, że mimo najlepszych intencji, mogą ci utrudniać realizację postanowienia: podsuwać smaczne kąski, nakłaniać, żebyś coś jeszcze zjadła. Wtedy stanowczo i spokojnie podziękuj za troskę i poproś, aby tego więcej nie robili.
Jeśli zaczniesz odchudzać się razem z przyjaciółką lub z kimś z najbliższej rodziny, możecie być dla siebie cennym wsparciem (wspólne zakupy, przygotowywanie posiłków czy też wyprawy na aerobik), ale będzie tak, dopóki któreś z was się pierwsze nie załamie. Jest duże ryzyko, że pociągnie to drugie za sobą. Dlatego lepiej, jeśli to możliwe, zdać się na wsparcie ze strony grupy osób obcych, mających ten sam problem. Może pobliski Klub Puszystych „Super Linii”?
Najlepszym wsparciem dla siebie powinnaś być ty sama.
Codziennie wieczorem zrób bilans tego, co ci się udało zrealizować. Zauważaj i doceniaj własne starania. Nagradzaj się za najmniejszy sukces. Jeśli twoim problemem były słodycze, a kolejny dzień udało ci się z nich zrezygnować, zafunduj sobie jakąś nagrodę. Zrób coś, na co od dawna miałaś ochotę. Kup wymarzony ciuszek, jakiś dobry kosmetyk lub spotkaj się z kimś miłym.
Nikt nie mówi, że będzie łatwo. Będziesz miała trudne momenty. Ale to nic, przeszkody są od tego, by je pokonywać, a drobne porażki uczą nas, czego unikać w przyszłości. Powodzenia!

Autor: Małgorzata Lortsch-Krawczenko, psycholog
Źródło: Kwartalnik Super Linii, nr 02/2006



Dodaj swój komentarz